Bajki nie dla dzieci?

Bajki nie dla dzieci?

Maria Montessori w swojej metodzie nie zalecała wprowadzania postaci fikcyjnych przed 6 rokiem życia. Argumentowała to tym, że małe dzieci nie mają jeszcze zdolności rozróżniania co jest prawdą, a co fikcją. Czyli 2latek będzie brał istnienie smoka za pewnik. W związku z tym dziecko może być przestraszone lub rozczarowane, kiedy zorientuje się, że to nie jest prawdą.

To było jednak ponad 100 lat temu…
Dzisiaj, moim zdaniem ta zasada jest mało możliwa do realizacji.
Po pierwsze postacie fikcyjne są wszędzie- koszulka że świnką Peppa, kubeczek z Psiego Patrolu, kredki z Olafem.
Nie można też dziecka zamknąć w bańce…

Ale z drugiej strony czy tej fikcji nie jest za dużo? Czy dynia w książeczce dla niemowląt koniecznie musi mieć oczy i zęby?
Czy postacie w bajkach muszą być takie zniekształcone?🤦

Co z tej zasady możemy przenieść do życia?
📌 Dla najmłodszych dzieci szukaj książeczek z realnymi ilustracjami/ zdjęciami ( żeby krowa była krową)
📌 Wprowadzając baśnie lepiej czytać niż oglądać ( dziecko nie wyobrazi sobie czegoś zbyt strasznego dla siebie)
📌 Rozmawiaj na temat tego co w bajce jest prawdziwe a co na niby
📌 Oprócz fikcyjnych bajek poszukaj takich, gdzie dzieje się normalne życie, żeby była zachowana równowaga.

Co przeważa u Was? Fikcja czy życie?

Instagram